GTA Według Matey’a
Poniżej przedstawiam moją wersję intra jaką widział bym w Gta:
—————————-
Gta San Andreas – wersja scenariuszowa
Główny bohater – Howe
Godzina 10.25
Lotnisko Racquarie,
Santaron City,
1999 r.
(Gdy Howe siedzi na fotelu w samolocie i patrzy przez okno. Samolot powoli startuje. Jedzie po pasie startowym)
Mówi w myśli:
-Nareszcie trochę odpocznę od tego całego Santaron City… Jadę na wakacje do San Andreas tam czeka na mnie spokój i cisza.
Godzina 15.36
Lotnisko Stanley,
San Andreas,
(Howe wychodzi z walizką z samolotu)
(Idzie chodnikiem rozglądając się po mieście)
(Nagle jakiś murzyn zabiera walizkę z ręki Howe’a i ucieka)
-Co do jasnej…!-krzyknął Howe i rzuca się do pogoni za złodziejem.
(Goni go przez zatłoczone miasto przez jakiś czas)
(Nagle murzyn skręca w jakiś ślepy zaułek Howe biegnie za nim)
(Okazuje się że to ślepy zaułek. Złodziej zatrzymuje się przy murze wygląda na przestraszonego)
(Howe z dumą że zatrzymał złodzieja mówi :
-Oddaj to psie albo dostaniesz w ryj!
(Murzyn zaczyna się śmiac)
-Och…Howe…Howe…-mówi spokojnie murzyn.
-Skąd znasz moje imię!?-pyta z niedowierzaniem Howe.
-Alan…! Chodź tu…przyleciała już rodzinka!-krzyczy złodziej.
(Nagle zza muru wyskauje tęgi facet z z chustą na twarzy)
-To ty Alan !?-mówi zdziwiony Howe.
-Ooo… znacie się? Niemożliwe żeby miec kuzyna gangstera…co nie Howe…
-Co to wszystko znaczy Alan…!
-Mówie ci… będzie się nadawał jak cholera Greg!-mówi kuzyn Howe’a
-Zobaczymy…zobaczymy jak sobie poradzi bez mamony i chaty…
-Co?! Alan! Co jest grane!?
(Alan i Greg wybiegają z zaułka)
(Nagle Howe wybiega za nimi)
(Wybiega z zaułka i rozgląda się na boki) (Na ulicy chmara ludzi) (Niewidac Alana ani Grega)
—||| TU ROZPOCZYNAŁA BY SIĘ GRA |||—
—————————-
Zapraszam do oceny mojej wersji
John John odwiedza szczęśliwgo Bloga « Matey Blog powiedział
listopad 3, 2008 @ 8:35 am
[...] i nie było by tutków Ale są Ok. Dalej Jazda. No Po prawej stronie w dziale Strony dodałem GTA Według Matey’a i do tego wrzuciłem tam małą sondę jak oceniasz moją wersję intra ;P . Ok lecimy Dalej do [...]